Najnowsze Teksty
ŻYJ NA MAKSA… (Lipiec 27, 2018 2:18 pm)
PARANOICZNA DUSZA… (Lipiec 27, 2018 2:16 pm)
Bez osądzania… (Lipiec 27, 2018 2:10 pm)
ZAWSZE GRAJ W OTWARTE KARTY !!! (Lipiec 27, 2018 2:03 pm)
Służba (Lipiec 27, 2018 2:00 pm)
Mądrość (Lipiec 27, 2018 1:57 pm)
ŻYJ ŻYCIEM MODLITWY !!! (Lipiec 27, 2018 1:53 pm)
NAŚLADUJ JEZUSA !!! (Lipiec 27, 2018 1:51 pm)
TAK MÓWI SŁOWO (Lipiec 27, 2018 1:41 pm)


Bycie pilnym i sumiennym uczniem oraz przynależność do Kościoła gwarancją prawidłowego prowadzenia i sukcesu

30 kwietnia 2018
...
137 Views

7 Miesięcy temu dokładnie 26.09.2017 roku nawróciłam się i uznałam Jezusa Chrystusa za jedynego Pana i Zbawiciela. Do rodziny Kościół Mocy przyprowadziła mnie moja przyjaciółka Monika Chabior. Ona sama mieszka w innym mieście, ale niedługo się to zmieni, bo przeprowadza się – już nie mogę się doczekać tego dnia.

To czym chciałam się z Wami podzielić, dotyczy przede wszystkim tych osób, które niedawno się narodziły na nowo, ale myślę, że nie tylko. Kiedy ja zaczynałam życie w rodzinie – Kościół Mocy, nikogo tam nie znałam, ani Pastorów Agaty i Artura Cerońskich, ani żadnych innych sióstr czy braci. Wszyscy byli dla mnie obcy. Weszłam całkowicie w nowe środowisko. Nie dość, że byłam nowo narodzona, to i nie miałam kompletnie pojęcia co, gdzie, jak, kiedy, dlaczego. Nie wiedziałam od czego zacząć, przyjęłam Jezusa i co dalej??? te wszystkie pytania bombardowały mnie w myślach. To był jeszcze nieznany mi Kościół i ludzie którzy tam byli.
Generalnie, będąc w świecie, nie miałam żadnych problemów z nawiązywaniem nowych znajomości i relacji, bo jestem osobą kontaktową i otwartą. I tu również pomyślałam, że tak samo do tego podejdę, po prostu kolejne nowe znajomości, ale bardzo szybko zorientowałam się, że nie tędy droga, bo siostry i bracia są jacyś inni niż ludzie ze świata. Teraz rozumiem już dlaczego, bo sama jestem jak oni, ale wtedy tego kompletnie nie rozumiałam. Byłam na początku zagubiona, miałam mnóstwo pytań. Teraz wiem, Kto czuwał nade mną!!! (hihihi), wtedy po prostu uznałam to przez wiarę. Pomodliłam się… i poszło. Duch Święty daje mądrość i przypomina nam rzeczy, które mamy już złożone w Duchu. Po prostu, usłyszałam i miałam pewność i wewnętrzne przekonanie, że mam zaufać, tak po prostu – bez zadawania pytań.
Od tego momentu każdą niedzielę byłam i jestem na nabożeństwie, słucham po kolei wszystkich nauczań Artura i Agaty, pracuję z nimi nad każdą sprawą, która dotyczy mnie, mojego życia, nad każdą warownią (starym sposobem myslenia), buduję swojego wewnętrznego człowieka, zmieniam swoje stare toki myślowe, rozwijam każdego dnia swoją intymną, taką moją, relację z Jezusem. Mam coraz głębsza więź z Tatusiem, a Duch Święty uczy mnie mądrości, ale nie takiej ludzkiej, ziemskiej. Od samego początku mogę powiedzieć, że dzięki temu, że zaufałam, poddałam się pod autorytet pastorów i już po 7 miesiącach widzę wspaniałe efekty i owoce tego prowadzenia. Zmieniło się wiele rzeczy w moim życiu i wciąż wiele się zmienia. Rozwijam się w wierze, ale przede wszystkim jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa – jak nigdy dotąd. Miłość Jezusa jest lekiem na wszystko zło, wszystkie rany i te głębokie i te płytsze, smutki, wątpliwości dosłownie wszystko. Wiem, że to też błogosławieństwo od Tatusia, bo mam bardzo głębokie wewnętrzne przekonanie, że jestem w prawidłowym, zdrowym miejscu, kościele, rodzinie.
Wiecie, różni ludzie próbowali zepchnąć mnie z obranej drogi, mówiąc, że przecież nie masz porównania, nie wiesz jak inni pastorzy nauczają, nie byłaś i nie doświadczyłaś bycia w innym kościele i takie tam. Oczywiście, były momenty krótkiego zastanowienia się, ale natychmiast odsuwałam to od siebie i trwałam w wierze, a moje wewnętrzne przekonanie, że jestem w bardzo dobrym miejscu znów rosło. Dziś wiem że jest to indywidualne prowadzenie Ducha Świętego, niezłomna wiara i bardzo ale to bardzo głębokie przekonanie, ze podjęłam słuszną decyzję wybierając Kościół Mocy. I wiecie, nie mam nawet takiej potrzeby szukać i sprawdzać gdzie indziej. Nie potrafię tego opisać, tego uczucia, dlatego wiem, że jest to dar od Boga, ta niezłomna wiara, niezachwiane zaufanie, wewnętrzne silne przekonanie, że to jest moje miejsce. I to nie jest tak, że opieram się na ludziach, ja po prostu pokochałam Agatę i Artura ( chociaż na początku byli dla mnie obcy) a przede wszystkim zaufałam im, że swoim życiem, słowami i nauczaniami świadczą Prawdę. Prowadzenie przez pastorów, mojego wspaniałego lidera Michała Zięcina, bycie w rodzinie – kościele, pilne słuchanie, uczenie, codzienna praca, w ciągu 7 miesięcy dało wiele cudownych owoców – m.in. nawrócenia i uzdrowienia. Oczywiście to wszystko razem też wynikało z ogromnej potrzeby serca, chęci zmian w życiu.
Dlatego zachęcam wszystkich do głębokiego zastanawiania się nad tymi sprawami, do świadomego wybrania swojego mentora (który żyje tak jak głosi), kościoła (rodziny), a następnie do bycia wiernym swoim wyborom, które wynikają z prowadzenia Ducha Świętego i trwanie w nich niezależnie od okoliczności zewnętrznych ( plotek, opinii na fb). A już na pewno nie “skakanie z kwiatka na kwiatek”, chodzenie po różnych kościołach i sprawdzanie jak tam jest. To nic dobrego nie daje, wprowadza tylko chaos i zamieszanie. Jeden Kościół, jeden pastor, jeden lider, jedno prowadzenie daje gwarancję pełnego sukcesu i prostej drogi do niego. Mówię to z pełną odpowiedzialnością osoby świeżo ( 7 miesięcy) nawróconej.

 

Domownik Kościoła Mocy
Monika Klukowska

.

Share This