Najnowsze Teksty
POTĘGA KOŚCIOŁA ! (Listopad 2, 2018 7:44 pm)
GDY SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAJE (Listopad 2, 2018 7:41 pm)
Pamiętaj… (Październik 1, 2018 7:53 pm)
DAJ SOBIE POMÓC !!! (Październik 1, 2018 7:47 pm)
NIE BÓJ SIĘ I DZIAŁAJ !!! (Październik 1, 2018 7:36 pm)
NIE ZAPOMINAJ! (Wrzesień 11, 2018 7:06 am)
JESTEM… (Wrzesień 11, 2018 7:00 am)
NIE LICZ SIĘ Z RELIGIĄ !!! (Sierpień 28, 2018 1:47 pm)
ANTYCHRYSTUSOWOŚĆ !!! (Sierpień 28, 2018 1:39 pm)
ŻYJ NA MAKSA… (Lipiec 27, 2018 2:18 pm)


Miłość, która uwalnia – Beata Zięcina

2 lipca 2016
...
2 187 Views

Miłość…
Ta prawdziwa – uwalnia.
Czasami jednak wypaczamy jej znaczenie.
No i tu brak powodu do dumy – bo tak było właśnie w moim przypadku.

Chciałam podzielić się z Wami świadectwem uwolnienia.
Uwolnienia od miłości, która miała tylko pozór PRAWDZIWEJ, a tak naprawdę zjadała mnie od środka.

Mam 3 siostry i brata. Wiecie jak jest z rodzeństwem. Najpierw przez długie lata się zwalczamy, żeby dojść do momentu w życiu, w którym dochodzimy do wniosku, że to właśnie z nimi łączy nas najsilniejsza więź (mimo, że w najmniej odpowiednim momencie wyciągają przeciwko nam najbardziej kompromitujące wydarzenia z naszego życia :-).

Bohaterką historii będzie jedna z sióstr. Przechodziła przez bardzo trudne chwile w swoim życiu. A ja od zawsze chciałam być taką, wiecie, siostrą od zadań specjalnych tak, żeby w każdym problemie i trudności mogła na mnie liczyć.

Moja miłość do wyżej rzeczonej siostry reagowała we mnie bardzo „szarpiąco”. Kiedy tylko dowiadywałam się, że cierpi i miota się w swoich problemach, chciałam ją ratować. Modliłam się, myślałam, rozważałam, pytałam, doradzałam, pisałam, analizowałam, przewidywałam, zniechęcałam, reagowałam, jechałam, pocieszałam… robiłam wszystko, co uważałam za stosowne i właściwe, żeby ją chronić. Co jakiś czas jednak, bezsilność doprowadzała mnie do łez i goryczy. Myślałam, że to normalne…że to mój obowiązek tak troszczyć się, że muszę reagować, bo ona nie widzi, bo ja ją uchronię.. bo będzie mniej konsekwencji…bo od tego jestem.. po to się mamy…

Dziś już wiem, że to nie tak do końca.

Kiedy tak stałam sobie po środowej modlitwie, załamana i zaryczana z powodu kolejnych emocji związanych z sister, podeszła do mnie pewna mądra kobieta powiedziała do mnie :
„Puść to… musisz to puścić…złóż swoją troskę na Jezusa…”
Słuchajcie, zwykłe zdanie. Nic nowego. Norma. Proste. A dla mnie – BUM!
Właśnie w tej sekundzie zrozumiałam, że nie polegałam na Nim w kwestii jej życia. Jej problem stał się moim. Jej obciążenie – moim. Dałam się spętać uczuciu, które zmieniło się w cumę, która nie pozwalała mi iść dalej. Wróciłam do domu. Przeprosiłam Boga, za to że nie ufałam Mu w tej kwestii, przeprosiłam Go za to, że to JA chciałam być dla mojej siostry oparciem, pomysłodawcą rozwiązań i ucieczką i ramieniem i bezpiecznym lądem.

Nie widziałam tego. Coś tak oczywistego. Ale padło odpowiednie słowo we właściwym czasie. Jak metalowy dzwoneczek do szklanego pojemnika. I zadzwoniło mi w uszach. Muszę ją uwolnić od siebie samej. Muszę ją uwolnić od moich pomysłów i rozwiązań, a siebie od nieustannych prób ratowania i doradzania.
Słuchajcie. Wolność przyszła natychmiast. Kiedy obudziłam się następnego dnia, skończyły się smutek i martwienie. Duch Święty dotknął mnie słowem przekazanym przez siostrę w kościele, a ja je przyjęłam. Namierzyłam problem, szybka pokuta…i nastała wolność.. taaa daaaam!!!!!! ;-D

Dzielę się tym świadectwem, ponieważ przede wszystkim cieszę się swoją wolnością a po wtóre, może nie każdy wie, że możemy dać się zniewolić nie tylko używkami, ale również żalem, smutkiem, troską, nieprzebaczeniem, goryczą i innymi uczuciami, które z pozoru wydają się tak normalne i ludzkie. Jeśli więc martwisz się o kogoś, i życie twoich bliskich spędza Ci sen z powiek.. Zatrzymaj się. Sprawdź swoje serce… idź z Bogiem na spacer… powiedz Mu o wszystkim… i zaufaj Mu i Jego Słowu.

Mały PS.ik o tym czym miłość jest

Gdybym mówił językami ludzi, a nawet aniołów, a nie miałbym w sobie miłości, to nie różniłbym się od dźwięczącego gongu lub brzmiącego cymbała.
Gdybym miał dar prorokowania, przeniknął wszelkie tajemnice i posiadł wszelką wiedzę, a do tego miał dar szczególnej wiary, która góry przenosi, to bez miłości i tak byłbym nikim.
I nawet gdybym rozdał biednym cały majątek, a własne ciało spalił w poświęceniu, to bez miłości nic bym przez to nie zyskał.
Miłość jest cierpliwa i łagodna. Nie jest zazdrosna, pyszna ani zarozumiała.
Nie jest arogancka, nie dąży do własnej korzyści, nie jest drażliwa, nie pamięta doznanych krzywd.
Nie sprawia jej radości niesprawiedliwość, lecz cieszy się z prawdy.
Miłość wszystko przetrzyma, nigdy nie traci wiary i nadziei, wszystko zniesie.
Ona nigdy się nie skończy!

.

Share This